Warunki życia w obozie były straszne, jak to zwykle bywało w nazistowskich obozach zagłady. Więźniowie byli bardzo mało karmieni, nie otrzymywali wystarczającej ilości odzieży ani schronienia, nie mieli opieki zdrowotnej i byli maltretowani przez strażników z Ustaše. Podobnie jak w wielu obozach, warunki ulegały tymczasowej poprawie, gdy odwiedzały je specjalne grupy. Na przykład, gdy w lutym 1942 r. do obozu przyjechała prasa, a następnie w czerwcu 1944 r. delegacja Czerwonego Krzyża, więźniowie byli lepiej traktowani do czasu ich wyjazdu. Potem warunki bytowe wracały do normy.
Żywność
Podobnie jak we wszystkich nazistowskich obozach zagłady, jedzenie podawane więźniom w Jasenovacu nie wystarczało do utrzymania ich przy życiu. Rodzaj podawanego im jedzenia zmieniał się w czasie. W obozie Brocice więźniowie otrzymywali na śniadanie "zupę" z gorącej wody z dodatkiem skrobi, a na obiad i kolację fasolę. Wyżywienie w obozie III początkowo było lepsze, zamiast fasoli podawano ziemniaki. Jednak już w styczniu więźniowie zaczęli dostawać tylko jedną porcję dziennie cienkiej "rzepy". Pod koniec roku ponownie zmieniono dietę na trzy porcje dziennie cienkiego kleiku z wody i skrobi. Wprowadzano kolejne zmiany, ale więźniowie nigdy nie dostawali tyle jedzenia, aby nie umrzeć z głodu.
Woda
Woda w Jasenovacu była jeszcze gorsza niż w większości obozów zagłady. W obozie nie było czystej wody. Więźniowie byli zmuszani do picia wody z rzeki Sawy, która była skażona hrenem (chrzanem).
Schronienie
W pierwszych obozach, Brocice i Krapje, więźniowie spali w zwykłych barakach obozowych. Były one wykonane z drewna i posiadały trzy poziomy (piętra) prycz.
W obozie nr III, w którym przebywało około 3000 więźniów, nie dla wszystkich starczyło miejsc noclegowych. Początkowo więźniowie spali na strychach obozowych warsztatów, w odkrytej zajezdni wykorzystywanej jako "tunel" kolejowy lub po prostu pod gołym niebem. W niedługim czasie wybudowano osiem baraków. W sześciu z nich więźniowie spali. Dwa pozostałe służyły jako "klinika" i "szpital". Nie były to miejsca, w których więźniowie mogli uzyskać pomoc medyczną i wyzdrowieć. Były to miejsca, gdzie chorzy więźniowie byli umieszczani razem, aby umrzeć lub zostać zabitym.
Praca przymusowa
Jak we wszystkich obozach koncentracyjnych, więźniowie w Jasenovacu musieli pracować około 11 godzin dziennie. Wykonywali ciężką, przymusową pracę i zawsze byli pilnowani przez strażników Ustaše. Strażnicy ci rozstrzeliwali więźniów nawet z drobnych powodów, twierdząc, że więźniowie "sabotują pracę".
Ustasze Hinko Dominik Picilli i Tihomir Kordić kontrolowali sekcję pracy. Picilli osobiście bił więźniów, aby zmusić ich do cięższej pracy. Podzielił on "siłę roboczą Jasenovaca" na 16 grup, w tym grupy robotników budowlanych, murarzy, ślusarzy i robotników rolnych. Wielu więźniów zmarło w wyniku ciężkiej pracy. Szczególnie ciężka i niebezpieczna była praca przy murowaniu. Więźniowie pracujący jako kowale byli zmuszani do wytwarzania noży i innej broni dla Ustazy. Najbardziej przerażającą pracą była budowa wałów przeciwpowodziowych.
Sanitariat
Wewnątrz obozu nie było żadnych warunków sanitarnych. Więźniowie nie mieli możliwości utrzymania czystości i musieli żyć w strasznych warunkach. Krew, wymiociny i martwe ciała wypełniały baraki. W barakach było też pełno szkodników, takich jak wszy i szczury, które roznosiły choroby. W barakach panował straszny smród, ponieważ wieczorami więźniowie musieli używać wiadra jako toalety. Wiadro często się rozlewało.
W przerwach od pracy (w godzinach 5.00-6.00; 12.00-13.00 i 17.00-20.00) więźniowie mogli wypróżniać się w publicznych latrynach. Były to wielkie doły, które leżały na otwartym polu, przykryte deskami z drewna. Więźniowie często wpadali do środka i umierali. Ustaše zachęcali do tego, każąc więźniom rozdzielać deski. Zdarzało się nawet, że Ustaše topili więźniów w tych dołach. Kiedy padał deszcz, doły te przelewały się i spływały do jeziora. Oznaczało to, że mocz i kał mieszały się z wodą, którą więźniowie musieli pić.
Więźniowie otrzymali szmaty i koce, ale były one bardzo cienkie. W barakach nie było też wystarczająco dużo miejsca, aby więźniowie mogli się ogrzać od zimna. Ubrania i koce więźniów rzadko były prane. Raz w miesiącu pozwalano więźniom na szybkie wypranie ich w jeziorze, z wyjątkiem zimy, kiedy jezioro zamarzało. Wtedy czasami pozwalano więźniom na ugotowanie kilku ubrań, ale nie na tyle dobrze, aby były czyste.
Z powodu tych strasznych warunków bytowych więźniowie cierpieli na choroby, które doprowadziły do epidemii tyfusu, tyfusu plamistego, malarii, infekcji płuc, grypy, czerwonki i błonicy.
Przedmioty należące do
Ustaše zabrali więźniom wszystkie ubrania i inne rzeczy. Dostali tylko więzienne mundury, zrobione z łachmanów. W zimie więźniowie otrzymywali cienkie "płaszcze przeciwdeszczowe" i mogli zrobić sobie lekkie sandały. Więźniowie otrzymywali małą osobistą miskę na jedzenie, w której mieściło się 0,4 litra "zupy", którą ich karmiono. Więzień, któremu brakowało miski (ponieważ inny więzień ukradł ją, aby użyć jej jako toalety), nie otrzymywał jedzenia.
W czasie wizyt delegacyjnych osadzeni otrzymywali miski dwa razy większe niż zwykle, z łyżkami. Ponadto, podczas tych wizyt, osadzeni otrzymywali kolorowe identyfikatory.
Lęk
Więźniów dotykał ciągły strach przed śmiercią, straszliwy stres związany z przebywaniem w sytuacji, w której żywi i umarli są bardzo blisko siebie.
Po przybyciu do obozu, więźniowie byli zszokowani strasznymi warunkami panującymi podczas podróży do obozu i w samym obozie. Ustaše potęgowali ten szok, mordując wielu więźniów zaraz po przybyciu do obozu i tymczasowo umieszczając nowo przybyłych w magazynach, na strychach, w tunelu kolejowym i na zewnątrz.
Po oswojeniu się z życiem w obozie, więźniowie musieli przyzwyczaić się do przeżywania trudów, znęcania się, tortur i śmierci innych więźniów. Zagrożenie śmiercią było największe podczas "publicznych przedstawień za karę", zwanych selekcjami. Więźniowie byli ustawiani w grupach, a pojedyncze osoby były losowo wskazywane do zabicia, stojąc twarzą do reszty. Ustaše pogarszali sytuację, sprawiając, że proces trwał długo. Chodzili i zadawali pytania, przyglądali się więźniom, wybierali jedną osobę, po czym zmieniali zdanie i wybierali inną.
Więźniowie zareagowali na pobyt w Jasenovacu na dwa podstawowe sposoby. Niektórzy stali się aktywistami. Tworzyli ruchy oporu (grupy, które próbowały walczyć z Ustaše na różne sposoby, np. kradnąc jedzenie, planując ucieczki i bunty, próbując nawiązać kontakt z ludźmi spoza obozu). Ale większość więźniów reagowała po prostu próbując przetrwać i przejść przez dzień bez szwanku. To nie było "pójście w kolejce na rzeź", ale raczej inna strategia, aby spróbować przetrwać.
Wszyscy więźniowie mieli jakieś problemy ze zdrowiem psychicznym. Niektórzy nie mogli przestać myśleć o jedzeniu, inni popadali w paranoję, niektórzy mieli urojenia, niektórzy tracili panowanie nad sobą. Inni tracili poczucie nadziei. Niektórzy więźniowie reagowali próbując pisać o tym, co się z nimi działo. Na przykład Nikola Nikolić, Djuro Schwartz i Ilija Ivanović próbowali zapamiętywać, a nawet pisać o wydarzeniach, datach i szczegółach. Było to bardzo niebezpieczne, ponieważ za pisanie groziła kara śmierci, a śledzenie dat było trudne.
Większość egzekucji Żydów w Jasenovacu miała miejsce przed sierpniem 1942 roku. Od tego czasu ISC zaczęła deportować żydowskich więźniów do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Ogólnie rzecz biorąc, Żydzi byli najpierw wysyłani do Jasenovaca ze wszystkich części Chorwacji po zebraniu ich w Zagrzebiu, a z Bośni i Hercegowiny po zebraniu ich w Sarajewie. Niektórzy jednak trafiali do Jasenovaca bezpośrednio z innych miast i mniejszych miejscowości.