Wzory i idee mechaniki kwantowej zostały stworzone, aby wyjaśnić światło, które pochodzi z rozżarzonego wodoru. Kwantowa teoria atomu musiała również wyja¶nić, dlaczego elektron pozostaje na swojej orbicie, czego inne koncepcje nie były w stanie wyja¶nić. Ze starszych pomysłów wynikało, że elektron musiałby wpa¶ć do ¶rodka atomu, ponieważ pocz±tkowo był utrzymywany na orbicie przez własn± energię, ale szybko traciłby energię w miarę jak obracałby się po swojej orbicie. (To dlatego, że elektrony i inne naładowane cząstki były znane z emitowania światła i tracenia energii, gdy zmieniały prędkość lub obracały się).
Lampy wodorowe działają jak neony, ale neony mają swoją własną, unikalną grupę kolorów (i częstotliwości) światła. Naukowcy odkryli, że mogą zidentyfikować wszystkie pierwiastki na podstawie kolorów światła, które wytwarzają. Nie mogli tylko dowiedzieć się, jak określane są częstotliwości.
Następnie, szwajcarski matematyk Johann Balmer opracował równanie, które mówiło, jaka będzie λ (lambda, czyli długość fali):
λ = B ( n 2 n 2 - 4 ) n = 3 , 4 , 5 , 6 {displaystyle {lambda =Bleft({frac {n^{2}}{n^{2}-4}}}}right)\quad \quad n=3,4,5,6} 
gdzie B jest liczbą, którą Balmer określił jako równą 364,56 nm.
To równanie działało tylko dla światła widzialnego z lampy wodorowej. Jednak później równanie to stało się bardziej ogólne:
1 λ = R ( 1 m 2 - 1 n 2 ), { {displaystyle {{frac {1}{lambda }}=Rleft({{frac {1}{m^{2}}}}-{{frac {1}{n^{2}}}}right),} 
gdzie R jest stałą Rydberga, równą 0,0110 nm-1, a n musi być większe od m.
Wstawiając różne liczby dla m i n, łatwo jest przewidzieć częstotliwości dla wielu rodzajów światła (ultrafioletowego, widzialnego i podczerwieni). Aby zobaczyć jak to działa, wejdź na stronę Hyperphysics i zejdź na dół, poza środek strony. (Użyj H = 1 dla wodoru).
W 1908 r. Walter Ritz opracował zasadę kombinacji Ritza, która pokazuje, jak pewne przerwy między częstotliwościami powtarzają się. Okazało się to ważne dla Wernera Heisenberga kilka lat później.
W 1905 r. Albert Einstein wykorzystał ideę Plancka, aby wykazać, że wiązka światła składa się ze strumienia cząstek zwanych fotonami. Energia każdego fotonu zależy od jego częstotliwości. Pomysł Einsteina jest początkiem idei w mechanice kwantowej, że wszystkie cząstki subatomowe, takie jak elektrony, protony, neutrony i inne są jednocześnie falami i cząstkami. (Zobacz zdjęcie atomu z elektronem jako falą w atomie). Doprowadziło to do powstania teorii o cząstkach subatomowych i falach elektromagnetycznych zwanej dualizmem fala-cząstka. Polega ona na tym, że cząstki i fale nie są ani jednym, ani drugim, ale mają pewne właściwości obu.
W 1913 roku Niels Bohr wpadł na pomysł, że elektrony mogą zajmować tylko pewne orbity wokół jądra atomu. Zgodnie z teorią Bohra, liczby m i n w powyższym równaniu mogły reprezentować orbity. Teoria Bohra mówiła, że elektrony mogą zaczynać na jakiejś orbicie m i kończyć na orbicie n, albo elektron może zaczynać na jakiejś orbicie n i kończyć na orbicie m. Jeśli więc foton uderzy w elektron, jego energia zostanie zaabsorbowana, a elektron przeniesie się na wyższą orbitę dzięki tej dodatkowej energii. Zgodnie z teorią Bohra, jeśli elektron spadnie z wyższej orbity na niższą, to będzie musiał oddać energię w postaci fotonu. Energia fotonu będzie równa różnicy energii pomiędzy dwoma orbitami, a energia fotonu sprawia, że ma on określoną częstotliwość i kolor. Teoria Bohra dobrze wyjaśniała wiele aspektów zjawisk subatomowych, ale nie potrafiła odpowiedzieć, dlaczego każdy z kolorów światła wytwarzanego przez świecący wodór (a także przez świecący neon czy jakikolwiek inny pierwiastek) ma swoją własną jasność, a różnice jasności są zawsze takie same dla każdego pierwiastka.

Zanim Niels Bohr przedstawił swoją teorię, większość rzeczy na temat światła wytwarzanego przez lampę wodorową była już znana, ale naukowcy nadal nie potrafili wyjaśnić jasności każdej z linii wytwarzanych przez świecący wodór.
Werner Heisenberg podjął się zadania wyjaśnienia jasności lub "intensywności" każdej linii. Nie mógł użyć żadnej prostej zasady, jak ta, którą wymyślił Balmer. Musiał posłużyć się bardzo trudną matematyką fizyki klasycznej, która oblicza wszystko w kategoriach takich rzeczy jak masa (ciężar) elektronu, ładunek (statyczna siła elektryczna) elektronu i inne maleńkie wielkości. Fizyka klasyczna miała już odpowiedzi na pytanie o jasność pasm kolorów, które wytwarza lampa wodorowa, ale teoria klasyczna mówiła, że powinna być ciągła tęcza, a nie cztery oddzielne pasma kolorów. Wyjaśnienie Heisenberga brzmi następująco:
Istnieje pewne prawo, które mówi, jakie częstotliwości światła będzie wytwarzał świecący wodór. Musi ono przewidywać rozłożone w czasie częstotliwości, gdy elektrony poruszają się pomiędzy orbitami blisko jądra (centrum) atomu, ale musi również przewidywać, że częstotliwości będą się zbliżać i zbliżać do siebie, gdy przyjrzymy się temu, co elektron robi poruszając się pomiędzy orbitami coraz dalej i dalej. Przewiduje również, że różnice intensywno¶ci pomiędzy częstotliwo¶ciami będ± coraz bliższe siebie w miarę oddalania się. Tam, gdzie fizyka klasyczna dawała już właściwe odpowiedzi za pomocą jednego zestawu równań, nowa fizyka musi dawać te same odpowiedzi, ale za pomocą innych równań.
Fizyka klasyczna wykorzystuje metody francuskiego matematyka Fouriera, aby stworzyć matematyczny obraz świata fizycznego, i wykorzystuje kolekcje gładkich krzywych, które łączą się w jedną gładką krzywą, która daje, w tym przypadku, natężenia światła o wszystkich częstotliwościach z pewnego światła. Ale to nie jest w porządku, ponieważ ta gładka krzywa pojawia się tylko przy wyższych częstotliwościach. Przy niższych częstotliwościach, zawsze są pojedyncze punkty i nic nie łączy kropek. Tak więc, aby stworzyć mapę rzeczywistego świata, Heisenberg musiał dokonać dużej zmiany. Musiał zrobić coś, aby wybrać tylko te liczby, które pasowałyby do tego, co widać w naturze. Czasami ludzie mówią, że "zgadywał" te równania, ale on nie zgadywał na ślepo. Znalazł to, czego potrzebował. Liczby, które wyliczył, umieściłyby kropki na wykresie, ale nie byłoby linii narysowanej między kropkami. A robienie jednego "wykresu" składającego się z kropek dla każdego zestawu obliczeń spowodowałoby zmarnowanie mnóstwa papieru i nie przyniosłoby żadnych rezultatów. Heisenberg znalazł sposób, aby efektywnie przewidzieć natężenia dla różnych częstotliwości i zorganizować te informacje w pomocny sposób.
Używając tylko empirycznej reguły podanej powyżej, tej, którą zapoczątkował Balmer, a udoskonalił Rydberg, możemy zobaczyć, jak uzyskać jeden zestaw liczb, który pomógłby Heisenbergowi uzyskać taki obraz, jaki chciał:
Reguła mówi, że kiedy elektron przechodzi z jednej orbity na drugą, to albo zyskuje albo traci energię, w zależności od tego, czy jest coraz dalej od centrum, czy coraz bliżej. Możemy więc umieścić te orbity lub poziomy energetyczne jako nagłówki wzdłuż górnej i bocznej części siatki. Dla historycznych powodów najniższa orbita nazywa się n, a następna orbita na zewnątrz nazywa się n - a, potem przychodzi n - b, i tak dalej. To jest mylące, że używali liczb ujemnych, gdy elektrony faktycznie zyskiwały energię, ale to jest po prostu sposób, w jaki to jest.
Ponieważ reguła Rydberga daje nam częstotliwo¶ć, możemy użyć tej reguły do wprowadzenia liczb w zależno¶ci od tego, dok±d zmierza elektron. Jeżeli elektron zaczyna się w punkcie n i kończy w punkcie n, to tak naprawdę nigdzie się nie udał, więc nie zyskał energii ani jej nie stracił. Zatem częstotliwość wynosi 0. Jeśli elektron zaczyna się na n-a i kończy na n, to znaczy, że spadł z wyższej orbity na niższą. Jeśli tak się stało, to traci on energię, a energia, którą traci, objawia się jako foton. Foton ma pewną ilość energii, e, a ta jest związana z pewną częstotliwością f równaniem e = h f. Wiemy więc, że pewna zmiana orbity wytworzy pewną częstotliwość światła, f. Jeśli elektron zaczyna na n, a kończy na n - a, to znaczy, że przeszedł z niższej orbity na wyższą. Dzieje się to tylko wtedy, gdy foton o pewnej częstotliwości i energii przychodzi z zewnątrz, jest absorbowany przez elektron i daje mu swoją energię, i to właśnie sprawia, że elektron wychodzi na wyższą orbitę. Tak więc, aby wszystko miało sens, zapisujemy tę częstotliwość jako liczbę ujemną. Istniał foton o określonej częstotliwości, a teraz został on zabrany.
Możemy więc stworzyć taką siatkę, gdzie f(a←b) oznacza częstotliwość związaną z przejściem elektronu ze stanu energetycznego (orbity) b do stanu energetycznego a (znowu, sekwencje wyglądają na odwrócone, ale tak właśnie były oryginalnie zapisane):
Siatka f
| Stany elektronowe | n | n-a | n-b | n-c | .... | |
| n | f(n←n) | f(n←n-a) | f(n←n-b) | f(n←n-c) | ..... | |
| n-a | f(n-a←n) | f(n-a←n-a) | f(n-a←n-b) | f(n-a←n-c) | ..... | |
| n-b | f(n-b←n) | f(n-b←n-a) | f(n-b←n-b) | f(n-b←n-c) | ..... | |
| przejście .... | ..... | ..... | ..... | ..... | | |
Heisenberg nie stworzył siatki w ten sposób. Po prostu wykonał obliczenia, które pozwoliły mu uzyskać natężenia, których szukał. Ale żeby to zrobić, musiał pomnożyć dwie amplitudy (jak wysoko mierzy fala), aby obliczyć natężenie. (W fizyce klasycznej natężenie równa się amplitudzie podniesionej do kwadratu). Aby rozwiązać ten problem, ułożył dziwnie wyglądające równanie, napisał resztę pracy, wręczył ją swojemu szefowi i pojechał na wakacje. Dr Born spojrzał na swoje zabawne równanie i wydało mu się ono nieco szalone. Musiał się zastanawiać: "Dlaczego Heisenberg dał mi tę dziwną rzecz? Dlaczego on musi to robić w ten sposób?". Potem zdał sobie sprawę, że patrzy na schemat czegoś, co już bardzo dobrze znał. Był przyzwyczajony do nazywania siatki lub tabeli, którą mogliśmy napisać, wykonując, na przykład, całą matematykę dla częstotliwości, macierzą. A dziwne równanie Heisenberga było regułą na mnożenie dwóch z nich razem. Max Born był bardzo, bardzo dobrym matematykiem. Wiedział, że skoro dwie mnożone macierze (siatki) reprezentują różne rzeczy (jak na przykład położenie (x,y,z) i pęd (mv)), to kiedy pomnożysz pierwszą macierz przez drugą, otrzymasz jedną odpowiedź, a kiedy pomnożysz drugą macierz przez pierwszą, otrzymasz inną odpowiedź. Heisenberg, mimo że nie znał się na matematyce macierzowej, już wtedy widział ten problem "różnych odpowiedzi" i to go niepokoiło. Ale dr Born był tak dobrym matematykiem, że zauważył, iż różnica pomiędzy pierwszym i drugim mnożeniem macierzy zawsze będzie dotyczyła stałej Plancka, h, pomnożonej przez pierwiastek kwadratowy z ujemnej jedynki, i. Tak więc w ciągu kilku dni od odkrycia Heisenberga mieli już podstawową matematykę dla tego, co Heisenberg lubił nazywać "zasadą nieokreśloności". Przez "nieokreśloność" Heisenberg rozumiał to, że coś takiego jak elektron jest po prostu nie do spięcia, dopóki nie zostanie spięte. Jest to trochę jak meduza, która zawsze się gniecie i nie może być "w jednym miejscu", chyba że się ją zabije. Później ludzie zaczęli nazywać to "zasadą nieoznaczoności Heisenberga", co sprawiło, że wielu ludzi popełniało błąd myśląc, że elektrony i podobne rzeczy są naprawdę "gdzieś", ale my tylko nie jesteśmy co do tego pewni w naszych własnych umysłach. Ta myśl jest błędna. Nie o tym mówił Heisenberg. Problemy z mierzeniem czegoś są problemem, ale to nie jest problem, o którym mówił Heisenberg.
Idea Heisenberga jest bardzo trudna do uchwycenia, ale możemy ją wyjaśnić na przykładzie. Po pierwsze, zaczniemy nazywać te siatki "macierzami", ponieważ wkrótce będziemy musieli mówić o mnożeniu macierzy.
Załóżmy, że zaczynamy od dwóch rodzajów pomiarów, położenia (q) i pędu (p). W 1925 roku Heisenberg napisał równanie podobne do tego:
Y ( n , n - b ) = ∑ a p ( n , n - a ) q ( n - a , n - b ) {{displaystyle Y(n,n-b)=suma _{a}^{} p(n,n-a)q(n-a,n-b)}.
(równanie dla zmiennych sprzężonych pędu i położenia)
Nie wiedział o tym, ale to równanie daje schemat jak napisać dwie macierze (siatki) i jak je mnożyć. Zasady mnożenia jednej macierzy przez drugą są trochę niechlujne, ale oto dwie macierze według wzoru, a następnie ich iloczyn:
Macierz p
| Stany elektronowe | n-a | n-b | n-c | .... | |
| n | p(n←n-a) | p(n←n-b) | p(n←n-c) | ..... | |
| n-a | p(n-a←n-a) | p(n-a←n-b) | p(n-a←n-c) | ..... | |
| n-b | p(n-b←n-a) | p(n-b←n-b) | p(n-b←n-c) | ..... | |
| przejście .... | ..... | ..... | ..... | ..... | |
Macierz q
| Stany elektronowe | n-b | n-c | n-d | .... | |
| n-a | q(n-a←n-b) | q(n-a←n-c) | q(n-a←n-d) | ..... | |
| n-b | q(n-b←n-b) | q(n-b←n-c) | q(n-b←n-d) | ..... | |
| n-c | q(n-c←n-b) | q(n-c←n-c) | q(n-c←n-d) | ..... | |
| przejście .... | ..... | ..... | ..... | ..... | |
Macierz dla iloczynu powyższych dwóch macierzy, określona odpowiednim równaniem w pracy Heisenberga z 1925 roku, ma postać:
| Stany elektronowe | n-b | n-c | n-d | ..... |
| n | A | ..... | ..... | ..... |
| n-a | ..... | B | ..... | ..... |
| n-b | ..... | ..... | C | ..... |
Gdzie:
A=p(n←n-a)*q(n-a←n-b)+p(n←n-b)*q(n-b←n-b)+p(n←n-c)*q(n-c←n-b)+ .....
B=p(n-a←n-a)*q(n-a←n-c)+p(n-a←n-b)*q(n-b←n-c)+p(n-a←n-c)*q(n-c←n-c)+ .....
C=p(n-b←n-a)*q(n-a←n-d)+p(n-b←n-b)*q(n-b←n-d)+p(n-b←n-c)*q(n-d←n-d)+ .....
i tak dalej.
Gdyby odwrócić te macierze, otrzymalibyśmy następujące wartości:
A=q(n←n-a)*p(n-a←n-b)+q(n←n-b)*p(n-b←n-b)+q(n←n-c)*p(n-c←n-.....b)+
B=q(n-a←n-a)*p(n-a←n-c)+q(n-a←n-b)*p(n-b←n-c)+q(n-a←n-c)*p(n-c←n-.....c)+
C=q(n-b←n-a)*p(n-a←n-d)+q(n-b←n-b)*p(n-b←n-d)+q(n-b←n-c)*p(n-d←n-d)+. .....
i tak dalej.
Zauważ, jak zmiana kolejności mnożenia zmienia liczby, krok po kroku, które są faktycznie mnożone.