W 1877 r. nawiązała kontakt z Czajkowskim, choć nigdy go nie poznała. Poprosiła go o skomponowanie kilku utworów na skrzypce i fortepian do grania w jej domu. Czajkowski wiedział, że jest to bogata dama, która dobrze płaci, więc szybko skomponował muzykę. Pisali do siebie listy, wymieniali się zdjęciami, ale doszli do porozumienia, że nigdy się nie spotkają. Ona płaciła mu 6 tys. rubli rocznie. To były duże pieniądze: około dwudziestokrotność pensji zwykłego pracownika państwowego. Dzięki temu mógł przestać uczyć w Konserwatorium Moskiewskim i poświęcić się komponowaniu. Między 1877 a 1890 rokiem napisali do siebie około 1200 listów. Jej zachęta była dla niego bardzo ważna, pomagała mu zachować radość, gdy czuł się przygnębiony.
W 1876 roku Czajkowski postanowił się ożenić. Był wtedy kompozytorem w wieku 36 lat. Był gejem, a to w ówczesnej Rosji było czymś strasznym. Bardzo się bał, że ludzie się o tym dowiedzą i że będzie prześladowany. Postanowił więc się ożenić. Nie dbał o to, z kim się ożeni, byleby tylko wyglądał godnie. W następnym roku znalazł młodą dziewczynę o imieniu Antonina, z którą chciał się ożenić. Powiedział o tym Nadieżdzie. Ta napisała mu gratulacje i wyraziła nadzieję, że będzie szczęśliwy. Tydzień później Czajkowski napisał do Nadieżdy z prośbą o więcej pieniędzy, ponieważ małżeństwo wpędziło go w długi. Kilka tygodni później znów pisał do niej, że nienawidzi swojej żony. Wkrótce rozstał się z nią. Pisanie do Nadieżdy było dla niego w tym czasie wielkim wsparciem. Nie wiadomo, czy Nadieżda wiedziała, że jest gejem i czy to by coś zmieniło w jej odczuciach. W każdym razie nadal pisała, że go kocha. Zwiększyła kwotę, którą mu płaciła, do 6 tysięcy rubli rocznie. To były duże pieniądze: około dwudziestokrotność pensji zwykłego pracownika państwowego. Dzięki temu mógł przestać uczyć w Konserwatorium Moskiewskim i poświęcić się komponowaniu. Między 1877 a 1890 rokiem napisali do siebie około 1200 listów. Jej zachęta była dla niego bardzo ważna, pomagała mu zachować radość, gdy czuł się przygnębiony.
Związek z Czajkowskim też był dla niej korzystny. Nie znosiła seksu, więc dobrze, że mogła wyrazić swoje emocje komuś, z kim nie musiała się spotykać osobiście. Czajkowski zadedykował jej swoją IV Symfonię.
Pewnego razu spotkali się przypadkowo. Nadieżda zaprosiła Czajkowskiego do swojego domu. Był to ogromny dom w ogromnym terenie, więc łatwo było się umówić, że nie powinni się spotkać. Umówili się, że nie będą wychodzić o tej samej porze. Jednak pewnego dnia on wrócił późno do domu, a ona wyszła wcześnie. Ona jechała powozem konnym, a on szedł pieszo. Kiedy zobaczyli się nawzajem, szybko odwrócili wzrok.
W październiku 1890 r. von Meck wysłała Czajkowskiemu pieniądze z roczną zaliczką, mówiąc, że to ostatni raz, kiedy może mu je przesłać. Powiedziała, że jest bankrutem. Być może martwiła się, że prawdopodobnie za rok też będzie bankrutem.
Niektórzy uważają, że zrobiła to dlatego, że dowiedziała się o homoseksualizmie Czajkowskiego. Inni się z tym nie zgadzają. Przecież w swoim ostatnim liście do niego prosiła go, aby nigdy o niej nie zapomniał.